Darmowa dostawa od 160 zł

Miód za 20 zł? Pszczelarskie cuda.

zaniżanie cen miodu, fałszowanie miodu Miód polski za 20 zł. Czy to jeszcze okazja czy już powody do obaw?

Cena czyni cuda. Tu także taki cud musi mieć miejsce. Jeżeli sprzedawca, np. znana sieć handlowa, podaje, że miód jest „polski” i nie podaje informacji o innych krajach z UE i spoza UE, to znaczy, że musi to być Miód Polski. Dlaczego producent miałby kłamać i łamać przepisy?
Na czym polega cud? Jest ich kilka.

Cud 1. Ilość Miodu

Media donoszą o malejących pożytkach pszczelich i monokulturach uprawowych, które ograniczają możliwości produkcji miodu. W Polsce jednak nadal produkuje się około 24 mln ton miodu i ilości te rosną. To niewątpliwie cud.

Cud 2. Jakość Miodu

Pomimo rosnącej produkcji i pogłoskach o pogarszającej się „jakości” miodu nie słychać o jakichkolwiek głośniejszych akcjach służb weterynaryjnych lub sanepidu (produkcja/handel), które miałyby potwierdzać pogorszenie jakości miodu i brak zgodności z obowiązującą dyrektywa europejską. Czy norma określa jednak smak, aromat, a może aktywność biologiczną miodu?
To kolejny cud. Dyrektywa dozwala znaczącą obróbkę miodu, w tym termiczną, mieszanie wirowań i gatunków, a spełnienie poziomu 8 w jednostkach Shade liczby diastazowej określa minimalny  poziom jego aktywności i miód jest nadal miodem, chociaż na słoiku podaje się najwyżej poziom cukru. Miody białe i twardo skrystalizowane sprzedaje się jako wielokwiatowe, a wszelkie płynne to najczęściej lipa lub akacja gdy są jaśniejsze. Cud.

Cud 3. Cena Miodu

I wreszcie cud trzeci -cena. W kraju o zmniejszających się obszarach pożytków i rosnącym przepszczeleniu wydajność oficjalnie podawana to 20 do 30 kilogramów z ula.
Niestety nigdy nie udało mi się przekroczyć 15 kg nawet stosując naloty i sztuczki z rotowaniem uli nieprodukcyjnych, w zawierającej 10 do 15 rodzin pasiece, stojącej na naszych uroczyskach, gwarantujących niszowe miody spadziowe.
A jak robią to zawodowcy z 300 rodzinami, czasami mocno zgrupowanymi w jednym miejscu? Cud.
I to wiąże się z kolejnym cudem – z cudem zakarmiania i podkarmiania pszczół.
Rodzina w sezonie potrzebuje około 90 kg pokarmu. Jeżeli pszczelarz zabierze pszczołom pokarm, jesienią musi zwrócić minimum 15 kg w postaci odpowiednika miodu, czyli cukru lub inwertu.

I tu pojawia nam się cud cudownego podzielenia

  • załóżmy, że uzyskana wydajność na rodzinę była przeciętnie wysoka i wyniosła 15 kg odwirowanego miodu,
  • pszczelarz uczciwie oddał pszczołom 15 kg jesienią i wcześniej podkarmił 1 kg na wiosnę,
  • nie oszczędzał – kupił inwert płacąc z transportem 6,8 zł,
  • lub zaoszczędził i kupił cukier, po okazyjnej w 2023 roku cenie – 4,99 zł, za co zlinczowali go inni klienci, a podgrzał go na patykach, oszczędzając drogi gaz.

    Oznacza to, że:
  • każda rodzina otrzymała 1 kilogram ekwiwalentu miodu,
  • za każdy kilogram odwirowanego miodu,
  • nasz pszczelarz oszczędzając zapłacił 5 zł lub, nie oszczędzając prawie 7 zł, za każdy kilogram pozyskanego miodu,
  • zaoszczędził też na słoikach i lał tylko w litrowe po 3,2 ze słoikiem,
  • naklejając tanią etykietę za 0,5 zł,
  • Razem zapłacił więc 8,7 zł lub 10,7 zł (ten mniej oszczędny), aby móc sprzedać miód po 14 złotych, który na pewno zabezpieczy kartonikiem wysyłkowym za 2 zł/szt.

A co jeżeli odwirował tylko 10 kg/rodzinę, a zakarmił i tak 15 kg z powodu dziur pożytkowych?

Wówczas koszt pasieczny wytworzenia każdego kilograma miodu będzie kosztował już 13,05zł lub 16,05 zł.

Polskie miody za półdarmo

Oczywiście praca pszczelarza nic nie kosztuje. Do pasieki idzie na piechotę. Pszczół nie leczy, bo nie chorują i nie mają warozy. Matek nie wymienia, bo jest hodowcą doskonałym, nie bada miodu, bo ma oko eksperta i wie co pszczoły przyniosły. Węzę wytapia w słońcu, ramki struga z patyków, a ule ma jeszcze po dziadku, tak samo jak działkę, gdzie stoi pasieka.
W ogóle pszczoły to jego życie i pasja więc nagrodą jest sama praca z pszczołami, bo jeżeli one zginą to zginie świat, a on czuje misję ochrony żywej planety.
Marketing mu niepotrzebny, bo miód schodzi na pniu-trudno się dziwić, gdy jest tak tanio, ze dojazd po miód kosztuje klientów więcej niż słoik.
Zresztą, na Allegro go i tak nie stać, gdy marża to min 10% plus złotówka transakcyjna.
Oddając miód do rozlewni podzielił się jeszcze marżą z dystrybutorem, który zarabia i amortyzuje swój biznes, lub płaci sprzedawcy aby siedział przy drodze lub targu, ale tu już trzeba dopłacić do lokalnego kolorytu.

Czy ktoś potrafi uwierzyć w taki scenariusz? Naprawdę od „takich” pszczelarzy pochodzą „polskie” miody za 14zł, 20zł czy nawet 30 zł? Czasami ze słoików, czasami wprost z beczek, najczęściej od pośredników dystrybucyjnych ze sprawnym marketingiem.
Sprawdzamy? Pytamy skąd pszczelarz/sprzedawca wie jaki to miód? Dlaczego jest płynny lub dlaczego pływają w nim różne brzydkie grudki?
Pytamy  jak to cud sprawił, że pszczelarz/sprzedawca jest jeszcze zadowolony ze sprzedaży?
A może cieszymy się, że wykiwaliśmy system i naiwniaka, kupując polski miód, prosto z natury za cenę dużej kawy w Starbucs’ie?

zaniżanie cen miodu, fałszowanie miodu
zaniżanie cen miodu, fałszowanie jakości miodu


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *